może o wszystkim, ale też o niczym

przeróżne rózności

Wpisy

  • poniedziałek, 21 sierpnia 2017
  • środa, 16 sierpnia 2017
  • sobota, 12 sierpnia 2017
    • stara nowa

      no powiem Wam tak:

      chyba zaczynam się otrząsać ze starej-nowej mnie ;)

      starej, bo mój stan trwa kilka miesięcy i wcale siebie w nim nie lubię. nowej, gdyż moje zachowania względem innych to jakaś nowość, nawet dla mnie.

      można moje nowe ja nazwać zdrowym egoizmem, lecz tak nie jest, bo się tak czuję nie bardzo. zrobiłam się lekko złośliwa, ale nie w ten pozytywny sposób co wcześniej. wyznaczam granice i mówię głośno o tym  co mi się nie podoba/nie podobało. duma poszła w pizdu. krzyczę. wracam do wszystkiego co mnie spotkało w życiu złego, a z czym wcześniej radziłam sobie znakomicie. zniknęło wyparcie.empatia dla tych, którzy nie zasługują ( a uwierzcie  mi, kiedyś wybroniłabym najgorszego zbrodniarza).

       i potem jest sobota, jadę po fajki (tak, tak - od kwietnia palę - spalcie mnie na stosie;) po 42 latach nienawiści do nikotyny taki suprajsik). więc jadę wsią mą i się rozglądam za jarzębiną czerwoną (bo sobie umyśliłam przybrać stół jutro takową. gdyż dziś mija 18 lat małżeństwa mego z M. a taki był temat przewodni) i jarzębiny ni chu chu.

      wracam do domu. dzwoni telefon. Katarina, moja kumpela od przedszkola Pełnoletniej. relacjonuje:

      - jechałaś czerwoną furą przez wieś dzisiaj? taaaak? nakopię ci do doopy. czemu?, bo siedzę z synem na przystanku, mijasz nas, my ci machamy a ty duma, głowa w górę , patyk jakiś w buzi... Kristiano mówi: patrz: pani imbirella. mówię: niemożliwe, na co mój syn: zawsze ją poznam... tylko, że ona nie pali.

      Katarina na to:

      - ale to była fajka

      Kristiano:

      - mamo, ona nie pali, a jak chcesz się upewnić to zadzwoń do niej

      i tak się stało, zadzwoniła.

      musiałam ją wyprowadzić z błędu, jednak to nie był patyk....

      swoją drogą jak chłopak, który miał 8 lat kiedy go poznałam, nosi mnie w pamięci jako perfekcyjną ;)  był okres kiedy nazywał mnie panią rozenkową :))) np. dzwoniłam i słyszę jak mówi :

      - mamooo pani rozenkowa dzwoni;)

      cóż, charakterystyczna chrypka pani Małgorzaty zobowiązuje ;)

      ps. Kristiano nazywam Ronaldo, bo to nadzieja piłki nożnej  i przesympatyczny chłopak.

       

      więc zdejmę, być może kolejną warstwę i przepoczwarzę się wtórnie, póki legenda nie zginęła ;)))


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      imbirella
      Czas publikacji:
      sobota, 12 sierpnia 2017 17:35

Kalendarz

Grudzień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Kategorie

Autorzy

Kanał informacyjny